piątek, 6 września 2013

,,Przysięgają, że knuja coś niedobrego... .''

Panna Emma, Eliza, Viola i Maria przysięgają, że knują coś niedobrego... .

Wszystko zaczęło się w poniedziałkowy ranek. Wydawał się on taki samy jak zawsze... . Mnóstwo zaspanych uczniów szło wolno po korytarzach gimnazjum nr. 6 wcale nie śpiesząc się na lekcję. Jedynym wyjątkiem była dość niska dziewczyna o ciemnoblond włosach i dużych, zielono – żółtych oczach. W przeciwieństwie do reszty osób biegła pośpiesznie. Zdawało się, że się z czegoś cieszy. Dało się to wywnioskować stąd, że jej usta uskładały się w szeroki uśmiech, a oczy błyszczały wesoło.
  • Viola! Nie uwierzysz! - krzyknęła, wpadając na czarnowłosą dziewczynę.
  • Co się stało, Emma? - zapytała osóbka, która została nazwa Violą. Była zdziwiona, że jej przyjaciółka się tak cieszy. Zwykle w poniedziałki Emma była trochę marudna.
  • Eliza przyjdzie do nas na lekcję! - wydarła się Emma.
  • Jak to? Przecież ona chodzi do Katola! - rzekła jeszcze bardziej zaskoczona Viola.
  • To taka wymiana szkolna. Ktoś z naszej klasy pójdzie na jeden dzień do Katolika, a my mamy u nas przez cały dzień Elizę!
  • Skąd to wiesz? – zapytała Viola.
  • Chwilę temu Eliza wysłała mi esemesa. - wytłumaczyła Emma.
  • To wiele tłumaczy. - oznajmiła poważnym tonem czarnowłosa, zachowując pokerową twarz. Jednak dziewczyny długo nie wytrzymały z poważnymi minami – po chwili wybuchnęły śmiechem.
  • Trzeba powiedzieć Marii! - wrzasnęła Emma - Szkoda, że Ela właśnie niedawno musiała zachorować!
Viola jedynie westchnęła. Ona i Emma tęskniły za Elą, ale ich przyjaciółka zachorowała w tamten poniedziałek i do teraz nie pojawiła się w szkole.
  • To chodź powiedzieć Marii – zawołała Viola i razem rozpoczęły długą podróż po szkolnych korytarzach.
Kiedy Emma już myślała, że nie znajdą Marii, ujrzała niską blondynkę. Dziewczyna stała i krzyczała na jakiegoś chłopaka z drugiej klasy, który przepchnął się przed nią w kolejce do sklepiku.
,,Biedak nie zdawał sobie sprawy w co się pakuje'' – pomyślała z uśmiechem Emma.
Następnie z trudem, razem z Violą, powstrzymała Marię, aby mu nie przyłożyła. Blondynka była niezadowolona z tego powodu, ale słysząc, że zjawi się Eliza niezmiernie się ucieszyła.
  • To kiedy przyjdzie? - pytała.
  • Właśnie, ciekawe kiedy przyjdzie... . - usłyszały za sobą czyiś głos. Wszystkie, jak jeden mąż odwróciły się gwałtownie i zobaczyły drobną blondynkę z glanami na nogach.
  • Ale nas przestraszyłaś!- rzekła Viola.
  • Jeśli to sie powtórzy to odrobię ci nogi. - oznajmiła Maria.
  • Razem z glanami. - dodała Emma.
  • Ale ja lubię swoje nogi! Mam je od kiedy pamiętam! - roześmiała się Eliza. Dziewczyny po sekundowym opóźnieniu przyłączyły się do niej.
  • Skąd wiedziałaś, że tu jesteśmy? - Emma nabrała podejrzeń.
  • Krzyki Marii było słychać w całej szkole! Najlepszy był fragment ,,Ty gnido w kurniku urodzona!''
  • Skąd ja wzięłam ten kurnik? - Maria zmarszczyła brwi.
  • Zdaje mi się, że tego chłopaka już kiedyś widziałam obok ciebie! - powiedziała Viola przyglądając się młodzieńcowi, którego prawie nie pobiła Maria – chyba się w tobie zakochał!
  • Nie dziwię się! Jestem ładna, inteligentna... .
  • Skromna. - podpowiedziała Emma. Na te słowa wszystkie zachichotały.
  • To kiedy ślub? - zapytała Eliza z łobuzerskim błyskiem w oku.
  • Kogo weźmiesz jako druhnę? - podjęła temat Viola.
  • Nie muszę zakładać sukienki, no nie? - dopytywała Emma.
    Na te słowa Maria odwróciła się w stronę drugoklasisty i wrzasnęła:
  • Przestań mnie wielbić i zajmij się własnym dennym życiem! - chłopak słysząc to pobiegł przed siebie, prawie nie uderzając w ścianę.
  • Widzicie? Już się odkochał. - rzekła zadowolona Maria.
  • I teraz ciebie uważa za wariatkę. - powiedziała Viola. Dziewczyny po raz kolejny wybuchnęły śmiechem.



* * * * * * *


  • Mój pokój ostatnio przypomina pobojowisko. Muszę zmienić otoczenie. - westchnęła Maria.
  • Kup sobie paprotkę. – podpowiedziała Viola. Wszystkie po raz kolejny roześmiały się.
  • Jak już mówimy o paprotkach: jedna z maturalnej wczoraj znęcała sie nad pierwszoklasistami. - rzekła Emma.
  • Co to ma wspólnego z paprotkami? - zapytała Eliza.
  • Nic, ale możemy jej dać nauczkę.
  • Jestem za! - Maria podniosła rękę.
  • To musi być świetna zemsta... . - zastanawiała się Viola.
  • Mam pomysł! - zawołała oświecona Emma.




* * * * * * *


Emma już od dłuższego czasu przyglądała się wysokiej blondynce o niebieskich oczach. Dziewczyna ta była w maturalnej i można było śmiało na nią wołać ,,Postrach Pierwszaków.''
Jeśli plan ciemnej blondynki miał się powieść wszystko musiało się zgrać w czasie.
Eliza i Maria stały pod wysoko umieszczonymi parapetami, gdzie znajdowały się paprotki i zaciskały ręce na brązowym sznurku, który był niewidoczny na tle ściany. Natomiast Viola tak jak Emma przyglądała się niebieskookiej maturzystce.
Jak na razie wszystko szło dobrze.
Nagle maturzystka wstała z ławki i pożegnała sie z koleżankami. Następnie szybko gdzieś pobiegła. Viola i Emma zaczęły machać energicznie rękami, ale Eliza i Madzia tego nie zauważyły. Były zbyt zajęte przekomarzaniem się. Ale gdy ujrzały maturzystkę przebiegająca obok nich pociągnęły za sznurek. Jednak doniczki z paprotkami nie spadły na blondynkę. Spadły na panią... Delles!!! Wszystkie dziewczyny na początku zdębiały, a następnie rzuciły się do ucieczki.
  • Mädchen! - było słychać za nimi wściekłe krzyki pani od Niemieckiego. Ale to ich nie obchodziło. Na razie chciały uciec jak najdalej.
    Kiedy dotarły do pustej klasy od Angielskiego, odetchnęły z ulgą.
  • Jednak bycie miłym jest przereklamowane. - rzekła Emma.
    Na te słowa dziewczyny po raz kolejny się roześmiały, nie zwracając uwagi na krzyki pani Delles.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz