Panna
Emma, Eliza, Viola i Maria przysięgają, że knują coś
niedobrego... .
Wszystko
zaczęło się w poniedziałkowy ranek. Wydawał się on taki samy
jak zawsze... . Mnóstwo zaspanych uczniów szło wolno po korytarzach
gimnazjum nr. 6 wcale nie śpiesząc się na lekcję. Jedynym
wyjątkiem była dość niska dziewczyna o ciemnoblond włosach i
dużych, zielono – żółtych oczach. W przeciwieństwie do reszty
osób biegła pośpiesznie. Zdawało się, że się z czegoś cieszy.
Dało się to wywnioskować stąd, że jej usta uskładały się w
szeroki uśmiech, a oczy błyszczały wesoło.
- Viola! Nie uwierzysz! - krzyknęła, wpadając na czarnowłosą dziewczynę.
- Co się stało, Emma? - zapytała osóbka, która została nazwa Violą. Była zdziwiona, że jej przyjaciółka się tak cieszy. Zwykle w poniedziałki Emma była trochę marudna.
- Eliza przyjdzie do nas na lekcję! - wydarła się Emma.
- Jak to? Przecież ona chodzi do Katola! - rzekła jeszcze bardziej zaskoczona Viola.
- To taka wymiana szkolna. Ktoś z naszej klasy pójdzie na jeden dzień do Katolika, a my mamy u nas przez cały dzień Elizę!
- Skąd to wiesz? – zapytała Viola.
- Chwilę temu Eliza wysłała mi esemesa. - wytłumaczyła Emma.
- To wiele tłumaczy. - oznajmiła poważnym tonem czarnowłosa, zachowując pokerową twarz. Jednak dziewczyny długo nie wytrzymały z poważnymi minami – po chwili wybuchnęły śmiechem.
- Trzeba powiedzieć Marii! - wrzasnęła Emma - Szkoda, że Ela właśnie niedawno musiała zachorować!
Viola
jedynie westchnęła. Ona i Emma tęskniły za Elą, ale ich
przyjaciółka zachorowała w tamten poniedziałek i do teraz nie
pojawiła się w szkole.
- To chodź powiedzieć Marii – zawołała Viola i razem rozpoczęły długą podróż po szkolnych korytarzach.
Kiedy
Emma już myślała, że nie znajdą Marii, ujrzała niską
blondynkę. Dziewczyna stała i krzyczała na jakiegoś chłopaka z
drugiej klasy, który przepchnął się przed nią w kolejce do
sklepiku.
,,Biedak
nie zdawał sobie sprawy w co się pakuje'' – pomyślała z
uśmiechem Emma.
Następnie
z trudem, razem z Violą, powstrzymała Marię, aby mu nie
przyłożyła. Blondynka była niezadowolona z tego powodu, ale
słysząc, że zjawi się Eliza niezmiernie się ucieszyła.
- To kiedy przyjdzie? - pytała.
- Właśnie, ciekawe kiedy przyjdzie... . - usłyszały za sobą czyiś głos. Wszystkie, jak jeden mąż odwróciły się gwałtownie i zobaczyły drobną blondynkę z glanami na nogach.
- Ale nas przestraszyłaś!- rzekła Viola.
- Jeśli to sie powtórzy to odrobię ci nogi. - oznajmiła Maria.
- Razem z glanami. - dodała Emma.
- Ale ja lubię swoje nogi! Mam je od kiedy pamiętam! - roześmiała się Eliza. Dziewczyny po sekundowym opóźnieniu przyłączyły się do niej.
- Skąd wiedziałaś, że tu jesteśmy? - Emma nabrała podejrzeń.
- Krzyki Marii było słychać w całej szkole! Najlepszy był fragment ,,Ty gnido w kurniku urodzona!''
- Skąd ja wzięłam ten kurnik? - Maria zmarszczyła brwi.
- Zdaje mi się, że tego chłopaka już kiedyś widziałam obok ciebie! - powiedziała Viola przyglądając się młodzieńcowi, którego prawie nie pobiła Maria – chyba się w tobie zakochał!
- Nie dziwię się! Jestem ładna, inteligentna... .
- Skromna. - podpowiedziała Emma. Na te słowa wszystkie zachichotały.
- To kiedy ślub? - zapytała Eliza z łobuzerskim błyskiem w oku.
- Kogo weźmiesz jako druhnę? - podjęła temat Viola.
- Nie muszę zakładać sukienki, no nie? - dopytywała Emma.Na te słowa Maria odwróciła się w stronę drugoklasisty i wrzasnęła:
- Przestań mnie wielbić i zajmij się własnym dennym życiem! - chłopak słysząc to pobiegł przed siebie, prawie nie uderzając w ścianę.
- Widzicie? Już się odkochał. - rzekła zadowolona Maria.
- I teraz ciebie uważa za wariatkę. - powiedziała Viola. Dziewczyny po raz kolejny wybuchnęły śmiechem.
*
* * * * * *
- Mój pokój ostatnio przypomina pobojowisko. Muszę zmienić otoczenie. - westchnęła Maria.
- Kup sobie paprotkę. – podpowiedziała Viola. Wszystkie po raz kolejny roześmiały się.
- Jak już mówimy o paprotkach: jedna z maturalnej wczoraj znęcała sie nad pierwszoklasistami. - rzekła Emma.
- Co to ma wspólnego z paprotkami? - zapytała Eliza.
- Nic, ale możemy jej dać nauczkę.
- Jestem za! - Maria podniosła rękę.
- To musi być świetna zemsta... . - zastanawiała się Viola.
- Mam pomysł! - zawołała oświecona Emma.
*
* * * * * *
Emma
już od dłuższego czasu przyglądała się wysokiej blondynce o
niebieskich oczach. Dziewczyna ta była w maturalnej i można było
śmiało na nią wołać ,,Postrach Pierwszaków.''
Jeśli
plan ciemnej blondynki miał się powieść wszystko musiało się
zgrać w czasie.
Eliza
i Maria stały pod wysoko umieszczonymi parapetami, gdzie znajdowały się paprotki i zaciskały ręce na brązowym sznurku, który był
niewidoczny na tle ściany. Natomiast Viola tak jak Emma przyglądała
się niebieskookiej maturzystce.
Jak
na razie wszystko szło dobrze.
Nagle
maturzystka wstała z ławki i pożegnała sie z koleżankami. Następnie szybko gdzieś pobiegła. Viola i Emma zaczęły machać
energicznie rękami, ale Eliza i Madzia tego nie zauważyły. Były
zbyt zajęte przekomarzaniem się. Ale gdy ujrzały maturzystkę przebiegająca obok nich pociągnęły za sznurek. Jednak doniczki z
paprotkami nie spadły na blondynkę. Spadły na panią... Delles!!!
Wszystkie dziewczyny na początku zdębiały, a następnie rzuciły się do ucieczki.
- Mädchen! - było słychać za nimi wściekłe krzyki pani od Niemieckiego. Ale to ich nie obchodziło. Na razie chciały uciec jak najdalej.Kiedy dotarły do pustej klasy od Angielskiego, odetchnęły z ulgą.
- Jednak bycie miłym jest przereklamowane. - rzekła Emma.Na te słowa dziewczyny po raz kolejny się roześmiały, nie zwracając uwagi na krzyki pani Delles.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz