Dyktando
Wyścig królika i żółwia
Pewnego razu stary, poważny żółw o imieniu
Henryk wyruszył w podróż do pani Wiewiórki – swojej
przyjaciółki. Chciał jej pokazać, jakie znalazł orzechy i
żołędzie na pewnej dróżce. Po drodze natknął się na srebrnego
królika o różowym, dużym nosku. Nazywał się Krzyś. Zbierał on
pszenice, żyto, rzodkiewki oraz marchewki. Królik naśladował chód
żółwia i krzyczał, iż ten z dnia na dzień jest coraz
wolniejszy. Kiedy więc Henryk zaproponował wyścig Krzysztofowi
ten wybuchnął ogłuszającym śmiechem. Oznajmił, iż to on jest
bohaterem w dziedzinie biegania. Umówili sie, że metą będzie
domek Pani Wiewiórki. Królik pozwolił iść żółwiowi
pierwszemu, gdyż uznał, iż ten nie ma z nim szans i nie chciał mu
odebrać reszty chęci. Krzyś przyglądał się pejzażowi lasu oraz
chmurze na niebie. Po niedługim czasie żółwia nie było już
widać, więc królik zaczął biec przed siebie. Tuptał obok
potężnych buków, wrzosów oraz grzybów. Widział również parę
innych roślin, lecz nie rozpoznawał ich, szczególnie tego drzewa,
gdzie było gniazdo pszczół. Jakże wielkie było jego zdziwienie,
gdy, zatrzymawszy się pod ósmą sosną, ujrzał żółwia z panią
Wiewiórką stojących na ganku obok bukszpanu. Okazało się, że
żółw wykorzystał skrót do chatki pani Wiewiórki. Wyjaśnił, że
chciał utrzeć nosa ów upartemu królikowi. Króliczek czuł się
zobowiązany przeprosić żółwia. Ten zaś, wybaczył mu za te
zaśmiewanie, uznając, iż te błahostki nie sprawiły mu
przykrości. Pani Wiewiórka zaprosiła do siebie dwójkę druhów,
aby weszli do domku, po schodach i obejrzeli jej nowy wahadłowy
zegar. Potem poczęstowała ich herbatą i herbatnikami. Wszyscy
spędzili razem miło czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz