piątek, 6 września 2013

Idealne Życie

Powiązane trochę z Percy'm Jacksonem i Olimpijskimi Herosami.

Idealne Życie

Każdy kto patrzyłby z boku na życie Jane Cooper uznałby je za idealne. Doskonałe. Bo czemu miałby to odebrać inaczej? Jane była lubianą, inteligentną obozowiczką. Potrafiła wspaniale walczyć. Chejron, jej przyjaciele, a nawet pan D. ją ubóstwiali. Leciało na nią jedno z największych ciach z obozu i choć za każdym razem dawała mu kosza on i tak ją adorował.
Życie Jane Cooper było bez skazy. Prawie.
Wiele ludzi zachwycało się jej niesamowitymi relacjami z siostrą. Na pierwszy rzut oka zdawały się one znakomite. Na pierwszy rzut oka.


,,Zazdrość jest strachem przed porównaniem. ''


Kiedyś siostry Cooper były swoimi najlepszymi przyjaciółkami. Kiedyś sobie zawsze pomagały, wspierały.
Kiedyś.
Życie Jane i jej siostry Beth zmieniło się, gdy ten dziwny satyr oświadczył, że Jane jest heroską. Bo oświadczył, że tylko ona.
Beth nienawidziła Jane. Ukazywała jej to na każdym kroku. Gnębiła ją. A najlepszą obroną jest atak. Kłótnie niegdyś najbliższych sobie sióstr stawały się coraz gorsze. Coraz ostrzejsze. Beth przekonała wszystkich, że nie chce znać Jane. Przekonała wszystkich, że ona już nie jest jej siostrą. Przekonała wszystkich oprócz siebie.
Stało się tak, bo przecież można komuś coś zazdrości, nawet można zazdrościć boskiego pochodzenia, nie przestawiając kochać. Ale duma nie pozwala ukazać tego drugiego uczucia.

Życie Jane Cooper było perfekcyjne. Ale w antonimie tego słowa.


,,Śmierć jest okropna ponieważ niszczy wszystko.''

Ojcze, tato, tatusiu... . Jak ty nazywasz swojego tatę? Bo Jane nazywała swojego tatusiem. Nazywała.
Nie wiesz może jakie to uczucie patrzeć na kartkę papieru i nie potrafić przyswoić jakieś informacji?
Jane Cooper wie.
Wieść o śmierci swojego rodzica zniosła boleśnie. Nie mogła zrozumieć co sie stało. Nie chciała.
Nie wierzyła, że ten kierowca go przejechał. Do tego w biały dzień. Przy świadkach.
Jak mógł to zrobić? Czy nie pomyślał, ze on ma rodzinne?
Nie.
Może to był potwór? Może Minotaur? Przecież tylko potwory są takie okropne, aby zabić tak po prostu niewinnego człowieka.
Najwyraźniej nie.
Wszystko zaczęło się walić. Beth nie znosiła jej jeszcze bardziej niż wcześniej. Jej boska mama, Atena przestała z nią rozmawiać. Przyszywana mama była załamana i nie obchodziło jej, że jej córki potrzebują wsparcia. Najpierw sama musiała się z tym uporać.
Jane przestała być mile widziana w swoim rodzinnym domu.
Nie czuła się tam już na miejscu.
Życie Jane Cooper było wyśmienite. Ale tylko na pozór.


,,Nikt nie jest tym kim się wydaje''


Po strasznych przeżycia najchętniej byś się wyżalił, jak mniemam? Najpewniej swoim przyjaciołom.
Jednak czy masz ich na pewno?
Jest tobie trudno. Marzysz o chwili ulgi, ale ona nie nadchodzi. Zauważasz natomiast, że twoje ,,przyjaciółki'' cię ignorują. Oddalacie sie od siebie. Zamiast ciebie pocieszać, śmieją się i flirtują.
Z czasem zdajesz sobie sprawę, że przyjaźniły się z tobą tylko ze względu na twych licznych adoratorów.
Przykra i brutalna prawda.
Nie chcesz już płakać, ale na myśl jak przez te lata ciebie wykorzystywały kraja ci się serce. Były dla ciebie jak siostry!
Kolejny raz kogoś tracisz.
Kolejny raz nie masz na to wpływu.
Przestajesz się odzywać. Jesteś zamknięta w sobie, nie masz ochoty z nikim rozmawiać. Powoli umierasz. W środku.
Ludzie się przejmują, ale ty na to nie zwracasz uwagi. Ponieważ uważasz, że wszyscy kłamią.
Przykre jest to, że masz rację.


,,Rozmyślanie o śmierci to rozmyślanie o wolności.''


Nie rozumiesz już nic. Niegdyś twoje wspaniałe życie legło w gruzach. Nie masz już nikogo. Dosłownie.
Masz dość życia. To zimne uczucie sprawia, że myślisz o drugiej stronie medalu.
O śmierci.
Proces ten przyjdzie szybciej, czy później. Jest naturalny. Bo przecież my żyjemy, żeby umierać.
Czemu go nie przyśpieszyć?
Desperacja z każdym dniem się powiększa. Ćwiczysz uśmiech przed lustrem, śmiejesz się z przymusu... . Po co to dalej ciągać?
Idziesz powoli w stronę wieży. Przestajesz myśleć. Wspominasz zamiast tego piękne chwile ze swojego istnienia. W życiu piękne są tylko chwile – gdzieś to już słyszałeś, prawda?
Szkoda, że te słowa okazały się prawdą.
Stoisz nad przepaścią. Albo rzucisz się z wieży, albo nie. Twój wybór.
Rozmyślasz czemu ty? Dlaczego nie ja?
Odpowiem ci na to przysłowiem:
,,Nieszczęścia chodzą parami''.
,,Czasami coś w nas umiera i nie chce zmartwychwstać.''

Wzdychasz ciężko i skaczesz. Nie boisz się.
Pierwszy raz się nie jesteś wystraszona. Ponieważ zawsze się bałeś. Przecież odwaga to dobrze skrywany strach.
Nie żałujesz, że skaczesz. Odczuwasz zamiast tego dziką radość. Wreszcie uwolnisz się od tych wszystkich problemów!
Przez sekundę jesteś zaskoczony swoim zachowaniem. Bo dawna Jane na pewno, by nie użyła takiej drastycznej ucieczki od trudnych spraw.
Ale dawnej Jane już nie ma. Umarła i więcej jej nie zobaczysz.
Ostatnie tygodnie były tylko grą aktorską. Nic dodać, nic ująć.


,,Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.''

Uderzasz o twardą ziemię. Ból, wręcz promieniuje. Próbujesz krzyczeć, ale nie możesz. Przed oczami pojawiają ci się ciemne mroczki.
Umierasz.
Przypominasz sobie jeden z tych beznadziejnych cytatów, które zawsze mówił Chejron i twoje rodzeństwo zanim wyruszałaś na misję.
Przypominasz sobie swój ulubiony.
,,Cierpienie wymaga więcej odwagi niż śmierć.''
Żałujesz, że nie możesz cofnąć czasu. Wszystko, by się inaczej potoczyło. Albo przynajmniej nie skończyło tak.
Ale jesteś pewna jednego. Nikt nie będzie za tobą płakał.

Szkoda, że tak bardzo się mylisz.


Życie Jane Cooper było okropne. Naprawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz