piątek, 6 września 2013

Dlaczego pozwoliłam niebu upaść?

Dlaczego pozwoliłam niebu upaść?

Stałam w ogniu. Czerwone języki tańczyły wokół mnie. Zimny wiatr odwiewał moje długie, blond włosy. Dym sprawiał, że coraz trudniej było mi oddychać. Znasz to uczucie, że powinnaś się ratować, ale nie chcesz? U ciebie co je wywołało? U mnie to, że już nie chcę żyć.
Widziałam śmierć ukochanej osoby. Patrzyłam jak żar powoli pali się na jego ubraniach. Słyszałam jak krzyczy i błaga o pomoc.
Ja mu jednak nie pomogłam. Bo po co?
Wiem, że to was dziwi, ale nie chciałam mu pomóc. Umiałam, ale nie chciałam.
Dlaczego?
To proste, wszystko z czasem mija. Wewnętrzne ognisko z czasem gaśnie. W moim sercu też wkrótce tak się stanie. Musi. To przecież tylko przejściowe. Tak myślałam. Byłam pewna. Tylko dlaczego po jego śmierci jest mi tak strasznie źle, że nie chcę żyć?
Nie rozumiem.
Nie istnieje przecież coś takiego jak miłość. To tylko stan umysłu. Chwilowe hormony. Z czasem i one się wypalą.
Powinny.
Ale dlaczego tak się nie dzieje?
W mojej głowie panuje pustka. Jestem w pełni świadoma. Wiem, że za chwilę umrę w męczarniach.
Czemu nie uciekam?
Chwila ciszy wśród tego kataklizmu powoduje, że wstrzymuję oddech. Jestem beznadziejna. Od lat walczyłam o życia, a teraz nagle go nie chcę. Po co mi było to całe cierpię?
Słyszałam, że miłość, za którą można umrzeć nigdy nie zgaśnie. Będzie trwała zawsze.
Czy już do końca świata będę odczuwała tą straszną pustkę?
Chyba tak.
Stałam, więc w salwach ognia i czekałam na swój koniec. Na pewno on mi już nie wybaczy. A może jednak? Mamy całą wieczność przed sobą.
Paląc się żywcem nie wrzeszczałam. Nie próbowałam uciekać. Czekałam na to na co zasłużyłam.
Ja, winowajczyni.
Czekałam na śmierć.
Lecz w mojej głowie świstało jedno pytanie:
,,Dlaczego pozwoliłam niebu upaść?''

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz